Get your dropdown menu: profilki

niedziela, 25 maja 2014

2012 Wiedeń - WSTĘP

Był to pierwszy wspólny zagraniczny wyjazd. Odkryliśmy podczas przygotowań ile frajdy daje planowanie wyjazdu na własną rękę.  Przeglądanie Google Maps, szukanie zabytków i innych atrakcji, planowanie wydajnej trasy czy też lokalizowanie taniej sieci marketowej. To na prawdę sprawia frajdę.
Wiedeń nie znajduje się daleko od nas, tak więc można komfortowo dostać się do niego autokarem. Jeśli jesteście w stanie zaplanować urlop z pewnym wyprzedzeniem, możecie pokusić się o wyłapanie okazji na przejazdy Polskiego Busa. Jeśli nie, to i tak opłata na przejazdy tym przewoźnikiem powinna być niższa niż innych Sindbadów. Standard podróżowania liniami pana bociana jest dobry. Można się przyczepić tylko do dwóch rzeczy, przestrzeń na nogi mogłaby być większa i bezmyślny brak rezerwacji siedzeń, przez co 15 minut trwa wojna o jak najlepsze siedzenie i przepychanki, to na prawdę frustrujące.




Nasz hostel znaleźliśmy na stronie http://www.schroniskamlodziezowe.com/ i jest to dobry serwis, na pewno nie powinniście się tylko na nim skupiać ale na pewno jest godny zainteresowania. Był to Labyrinth Hostels na Lindengasse 4. Hostel położony 10 minut od wewnętrznego ringu i tyleż samo od stacji metra U2 i U3.  Pokój mały, łóżko piętrowe ale komfortowe, wygodnie się spało. Łazienka dzielona na około 5 pokoi na minus, tyle by pójść, wziąć prysznic i wyjść, ubikacja malutka.  Wspólna kuchnia oferowała standardowe wyposażenie, na plus darmowa kawa ze śmietanką. Darmowe WiFi. Dla osób, które hotel traktują tylko do tego, by się w nim ogarnąć przed następnym dniem to nie jest najgorzej. Cena za noc za dwuosobowy pokój to 200 zł, można znaleźć mniej, można znaleźć drożej, jednak za ten standard to trochę za dużo.
Z komunikacji miejskiej skorzystaliśmy raz, nie popełnijcie tego błędu i kupcie bilety na komunikację.
Jako, że ścisłe centrum należy przejść na nogach, to na dalsze wojaże po prostu wypada kupić bilet. Tym bardziej, że komunikacja we Wiedniu jest po prostu doskonała i nieporównywalna z żadnym polskim miastem. Ceny biletów znajdziecie tutaj http://www.wienerlinien.at/eportal/ep/programView.do/pageTypeId/10220/programId/11062/channelId/-8366.
Spakowaliśmy się w dwa zwyczajne plecaki, reklamówkę z podstawowym prowiantem i torbą z aparatem. Wystarczy na 3 dniowy urlopik.
Wycieczkę zaplanowaliśmy w czasie tygodniowego urlopu, w okresie czerwca 2012 roku i trwała ona 3 dni.
Nie jesteśmy zwolennikami zabawy z przewodnikami, większość rzeczy, które mają do powiedzenia można w godzinę przeczytać w Internecie i zdania nie zmienię. Jak ktoś nie ma ochoty na własne planowanie, proszę bardzo jednak my nie lubimy prowadzenia po sznurku. Preferujemy pełną swobodę w zwiedzaniu, przez co we Wiedniu tłumy turystów widzieliśmy tylko trzy razy. W ścisłym centrum wokół katedry Szczepana, jako wycieczki autokarowe oblegające trio muzealne z Biblioteką Narodową na czele no i na terenie ogrodów Schonbrunn. Tak mieliśmy święty spokój od turystów, dosłownie.
Zwiedzanie na własną rękę daje też pierwiastek poznawczy, który nie oferują wycieczki z przewodnikiem. Można delektować się miastem, ludźmi, otoczeniem, przysiąść na ławce w parku, spoglądać na mieszkańców i ich styl życia. Obejrzeć miasto także z drugiej, mniej pocztówkowej strony. To na prawdę warte jest więcej niż obejrzenie każdego muzeum na szlaku turystycznym. Choć niekoniecznie nasz styl zwiedzania może urzekać ;)

Tyle słowem wstępu, w następnej odsłonie zaczniemy już fotospacer.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie krępuj się